alhub blog

Twój nowy blog

..

Brak komentarzy

Trzeba w nieznane. Zostaw ogrodki, pedy wrastajace w
podlogi, wydeptane sciezki od grzadki do grzadki i wielkie parady
warzyw. Droga jest zielona, jasna i prosta, a szczytem ktory musisz
zdobyc jest pierwszy krok – dalej jest juz z gorki. A jezeli skrzyzują
przed tobą halabardy i zagrodzą ci droge wielką niewiadomą to wal w
morde, w nieznane trzeba.

.

Brak komentarzy

wódka do ust
i chlust
i w górę
bądź ptakiem i leć w chmurę
skrzydłem tnij tęcze dziob słońce
sraj na to co w dole
koniec końcem
kocham Mariole

…wczoraj na śniadanie zjadłam kartofle wyciągnięte z żaru, mimo, że w nocy
padało były jeszcze parzące
pieć kartofli dla mnie, trzy dla Ciebie wrzuciłam do rzeki, trzy spalone
zostały w ognisku
do jednej z tych rzek bezimiennych, kamiennych, które łączą się z większymi
i wreszcie największa wpadająca do Twojej dłoni
wstałam najpierwsza, w koszuli pobiegłam nad rzekę zmyć z buzi sen, była
zimna, ale wiedziałam, że to zimno złagodzi pierwszy piorun tego dnia,
umyłam się w rzece, wciągnełam gruby sweter spodnie i kurtkę, zawiązałam
dobrze moje ciężkie czarne buty.. skacząc po kamieniach dotarłam do małej
wysepki na rzeczce, usiadlam wyciągając z kieszeni 3 brulionowe kartki srogo
pozaganane.. było zimno i słonecznie
pochuchałam na długopis by stworzyć cztery najpiękniejsze wiersze potrafiące
zachwycić każdego, moje wiersze, kartki złożylam w statki i puściłam do
Ciebie, pochodziłam chwilkę po kamieniach, położyłam się, dziwąc niezmiernie
chmurom tak szybko galopującym, gdzie dokad, po co, jak, pozbierałam kilka
kamyków, najładniejszych, potem zbierałam te płaskie, fajnie leżące w
palcach, środkowy zgięty podtrzymywał, kciuk poziomował a wskazujący
wyrzucał i podkręcał, zajeło mi to całe morze uciech, kaczki z hukiem
spadały z obfitego jak na tą małą górską rzekę wodospadu, nie umiem powyżej
3 pomyślałam, że jestem za słaba, pomyślałam ile byś puścił, przeskoczyłam
na drugi brzeg rzeczki i znalazłam się w lesie iglastym, ciemno wyszeptało
we mnie, pachnąco odrzekło się samo do siebie.. bym mogła tak długo
pomyslałam długo długo, ale wracać.. wracając zaczeło kropić, goniły i sie
dogoniły, chwilę patrzałam na tą dużą zbyt dużą zbyt chmurę zbyt ołowiastą i
zbyt ciężarną.. zachwilę będzie piorun we mnie, pomyślałam, zerwałam wielki
łopianowy kapelusz i wróciłam na werandę..

ja podobnie ostatnio, gdzieś z ziemniakami z ogniska, z myciem
porannym w rzece, z łażeniem po skałach i kiwaniem na hamaku, w srodku
nocy wypełniony alkoholem i wesołym dymem wyniosłem rozkładane krzesło
na środek jezdni, usiadłem i czekałem na samochód, który nie
przyjechał, mówiłem do Ciebie, a potem napisałem Ci dwa głupawe smsy

nie wiem gdzie, wybierz, jeżeli nie to morze albo zobaczymy jaki
pociąg akurat przyjedzie

do m

Brak komentarzy

doM.jpg

.

Brak komentarzy

w uśmiechu Twoim plac zabaw moich
huśtasz mnie na rzęsach oczu roześmianych

niech tną kondory, spadają kometą z podniebnych pustkowiów w jasne fazy pełni naszych srebrnych nieustających, ciąć i kląć, rozdwajać kurwamać, natura ich taka ptaków katów okrutnych, kołołamaczy i kwasorozpuszczalników, niech tną, dziobami wysztyletowanymi, pazurami wyhaczonymi nadzieją się tępą beznadzieją na nierozerwalne, hahahah, natura nasza taka, dłoni zrośnietych, na zewnątrz pięścią kamienną jadem za jad, do siebie bluszczem atłasowym wplatając wyplatając konstelacje smaków żywego czucia kwitnącego, żywego świata naszego, z biegunem południowym w promieniach dłoni Twoich do mnie wyciąganych, z północnym biegunem w nocach zapachnionych najsłodszym naszym urodzajem, nocach zaśnionych lunatykowaniem naszym wzajemnym, gdy w moim snie Ty, ja w Twoim chodze

.

Brak komentarzy

rozrzedzają się oplatające mnie gęste mgły, skłębione w głowie i na gałkach ocznych mleczne obłoki w których dostrzegałem tylko Twoje oczy, rozrzedzają się mleczne kożuchy trzymające we mnie Twoje ciepło, utrzymujące parzące podskórnie czucia, kipiące z niecierpliwości pragnienia, kożuchy białe marszczące się na oziębłą suchą rzeczywistość, koniec letargu, już jestes, juz Ty opleciesz, ramionami, przylądkami rajskimi gdzie początek mojej drogi i koniec, skrzydłami anielskimi swoimi zaobrączkujesz mnie ptaka, obrączkować będziesz każdego dnia, każdej nocy latać będziemy ponad miastem

oczko.jpg

.

Brak komentarzy

- przepraszam, jechała juz trzynastka?
- jechała, pięć trzynastek już jechało
- to długo pan czeka
- długo
- na jaki pan czeka
- na mariole

lokciem w lokiec, ramieniem w ramie, barkiem w bark, jezeli trzeba to głową w głowę, a nie ustąpie, jedna jest droga moja i nią tylko, won kruche chemią słodzone wafelki i tłukące szklanki szkła nieszlachetnego, nie ja sie bede łamać

z brązowym Twoim zadaszeniem mi do twarzy, z półksiężycowo okaleczonym bezdomnym szklanym narzędziem mi do ręki, z wódką mi do kieszeni, z nogami mi przed siebie, z dlugopisem za jeden dwadzieścia złych i ulotką wybraną spośród kolorowych ulotek tu i tam, wybraną spośród ulotek spotkanych na pierwszym kroku i na ostanim kroku i na krokach pomiedzy nimi, z dlugopisem i najbardziej dziewiczą z ulotek mi do pisania, mi do pisania do Ciebie, do wyrywania sie do Ciebie

‚kazdy znajdzie odpowiedni hotel dla siebie’ na rozdziewiczonej stronie

peron piąty, ostatni z pieciu peronów, najdalszy czyli najblizszy, bez pasażerów i pociągów, pusty, i dobrze ze pusty bo zalewac sie bedzie zaraz i zapełniac myslami lotnymi, czarami stokrotnymi, które choc tętnią nieprzerwanie to na jedno tchnienie tylko ozywają w jaskrawosci, na chwilę krótką zyciem zaploną jak rzesa zapalona od spojrzenia płomiennego, trzeba czary te mysli te po zapaleniu a przed zgasnieciem w tusz złapać, w niebieskim tuszu duszy skrawek odcisnąć i zebrac krople do kropli, dziesięć, sto, tysiac niebieskich kropli slodkogorzkich gestych razem i niech plynie niebieska fala i wylewa i rozlewa i zalewa, niech niesie sie do Ciebie, niech niesie mnie do Ciebie falowaniem naj fal i zatapia najwyzsze skaly i roztapia najzimniejsze lodowce

wezme gar
na wywar
zrobie czar

zmieszam w nim
szklanke mgły
ważki łzy

koci mruk
zapach bzu
szept ze snu

z rannych ros
trawy kłos
i Twój włos

zaklęć pieśń
wietrze nieś
w ciemną noc
czarów moc

juz czas
na Nas

pragnienie
stesknienie
od lat

niech stanie
się stanie
NASZ ŚWIAT

oczami w jedną stronę
uszami w jedną stronę

oczami.jpg
uszami.jpg

nawyciagnieciereki.jpg

mocniej

Brak komentarzy

wyczekuję oczu Twoich uśmiechniętych i dłoni ciepłych i Twojego
spokojnego oddechu wypełniającego nocne chwile w których budzę się
tylko po to by zbliżyć bardziej i wtulić mocniej

Reszta świata to podmalowanie. Trochę tego więcej czy mniej, trochę tak czy inaczej – wszystko mi jedno – powiadał. I nie kłamał. Za niczym w życiu się nie obejrzał, na niczym oczu nie zatrzymał, tylko na ludziach. Ubranie niech będzie wygodne; samochód, niech sie wiezie; meble, obrazy postawić czy powiesić, dobrze, ale czy jest po co oczy przykuwać? Przecież się nie odwiesi. Podobnie ksiązki. Nie żeby Kozic nigdy nic nie przeczytał. Z chęcią! Tylko komu potrzebne, by o tym wciąż mówić. To czemu nie na temat pierwszego lepszego odbicia w wodzie! – Spojrzysz – ciemnozielona twarz faluje. Jest. Odchodzisz. Zabierasz, co twoje, woda ściąga, co należy do niej, i nie ma żadnego gadania. Co może być więcej o książkach? Dopiero kiedy się dwu ludzi spotka, świat się zaczyna. Reszta to jarzyny – śmiał się Kozic – człowiek to mięso. – A wódka – zbijał go z tropu kolega. – Także nic nie warta? – Warta – przyznawał kapitan i z cała oczywistościa stwierdzał – ale dopiero, jak nalejesz w człowieka.

nowy znak na drogach, które przemierzamy:
‚uwaga przełomy’


  • RSS